automobilistki w dwudziestoleciu międzywojennym

Jak ubierały się automobilistki w dwudziestoleciu międzywojennym?

Dwudziestolecie międzywojenne to czas wielu politycznych, gospodarczych i militarnych zmian w Polsce i na świecie. Te zaledwie 21 niepełnych lat wolności, były również zaczynem wielu zmian w światopoglądzie społecznym. Rola kobiet przestała ograniczać się wyłącznie do pięknego wyglądu. Coraz więcej z nich zaczęło uprawiać aktywny tryb życia, włącznie z jazdą samochodem.

automobilistki w dwudziestoleciu międzywojennym

Tej właśnie „wąskiej grupie społecznej” poświęcimy niniejszy artykuł. Na podstawie źródeł zachowanych z ówczesnych lat, spróbujemy przenieść się w czasie i dowiedzieć się czegoś więcej o sposobie ubierania się „automobilistek”.

Automobilistka, czyli kto?

Dwudziestolecie międzywojenne było – z dzisiejszego punktu widzenia – okresem dość ubogim jeśli chodzi o liczbę zarejestrowanych samochodów. Przypomnijmy, że w najbardziej zmotoryzowanym państwie Europy (a przez to i świata!), czyli w Wielkiej Brytanii, jeden pojazd przypadał na ponad 40 osób. W Polsce było o wiele gorzej. W 1918 roku w Warszawie zarejestrowanych było zaledwie 400 aut. Z biegiem czasu liczba ta zaczęła powoli wzrastać. Już w 1924 roku na jeden pojazd (w tym motocykl i dorożkę) przypadało 3168 mieszkańców a w 1927 – 1387 mieszkańców. W tym przypadku wniosek nasuwa się sam: do połowy XX-lecia międzywojennego nikt nie interesował się odrębnym strojem dla automobilistek, gdyż takich Pań była zaledwie garstka.

Nadeszły lata 30-te

Automobilistki w II RP zaczęły się na szerszą skalę pojawiać w ówczesnej rzeczywistości dopiero w latach 30-tych XX wieku. Wśród nich największą rolę odgrywały aktorki, które wytyczały przyszłe ścieżki „samochodowej” mody. Jednak nawet i takie osobistości jak Zula Pogorzelska, bądź Mira Zimińska nie eksponowały (przynajmniej na początku) specyficznej formy ubioru, ograniczając się zaledwie do krótkich, skórzanych rękawiczek z odpowiednio spreparowanymi otworami, ułatwiającymi chwyt kierownicy.

Nowe trendy w strojach automobilistek wytyczyła – a jakże – prasa kobieca. Z roku 1939, pochodzi na przykład ciekawy opis stroju kobiecego, który wypada ubrać w przypadku przejażdżki określonym typem samochodu.

Kobieta modną jest!

W artykule tym czytamy, że kobieta, która jeździ wykwintną, ciemną limuzyną (obowiązkowo z własnym kierowcą), powinna wybrać wiosenny, elegancki płaszcz, przyozdobiony subtelną dekoracją z lisów. Opcjonalnie, można wybrać bardziej liberalny kostium (gładki, pasiasty, lub kraciasty), który jednak nie będzie emanował zbyt dużą ilością kolorów.

W przypadku samochodów o bardziej sportowej stylistyce, warto zdecydować się na bardziej praktyczny, sportowy dres, który – według ówczesnych zaleceń – powinien być odporny na kurz (!). Można też skorzystać z zasobów mody męskiej, która zresztą była lansowana przez samą Marlenę Dietrich. Doskonałym wyborem będą w tym przypadku angielskie, flanelowe spodnie, połączone z jedwabną bluzką, bądź też – w przypadku niższych temperatur – pull-over’em.

Według ówczesnych zaleceń, taki zestaw doskonale komponowałby się ze sportowymi półbucikami, wykonanymi najlepiej z zamszu, huntingu, lub też ze świńskiej skóry. Jako dodatek można wybrać chusteczkę wiązaną pod brodą, ciekawy turbanik, bądź też skrojony wraz ze sportową kurtką kapturek. Ciekawostką jest fakt, że poradniki z tych lat zalecają, by pod siedzeniem umiejscowić gruby kombinezon, który sprawdzi się w przypadku awarii i konieczności „leżenia pod wozem”.

Podsumowanie

Standardy w ubiorze niejednej automobilistki z okresu dwudziestolecia międzywojennego wytyczały nie tyle krajowe, co raczej zagraniczne źródła. Na szczęście, w niezwykłej rzeczywistości tych czasów, ulegały one pewnym modyfikacjom, które doprowadziły do wyodrębnienia ich swojskiego klimatu.


Źródło:
Niepodległa.gov.pl
Moto.wp.pl
Narodowe Archiwum Zdjęciowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *